piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział 2.

Autobus był tak zatłoczony, że musiałam stać na miejscu przeznaczonym dla Pań z wózkiem.
Kierowca włączył silne ogrzewanie, w wyniku czego moje ciało szybko się "rozmroziło" Przede mną  była jeszcze długa podróż, więc szybkim ruchem włożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam słuchać "Someone like you". Nie zważałam uwagi na to czy się czegoś trzymam czy nie. Kolejny dzień z mojego życia najchętniej wyrzuciła do śmietnika, jak zgniecioną kartkę z nieudanym rysunkiem czy piosenką, więc wszystko było mi obojętne.  Był to jednak mój kolejny błąd, ponieważ autobus raptownie zahamował, a ja wpadłam w objęcia jakiegoś przystojniaka. Jak zwykle miałam szczęście w nieszczęściu, bo gdyby nie on, za chwilę transportowaliby mnie do szpitala.
- Miałem szczęście, że Cię złapałem - uśmiechnął się zawadiacko.
- Dziękuję - wybełkotałam, jakby nie było mnie stać na coś lepszego.
- Jestem Harry - rzekł ochrypłym głosem - A ty ślicznotko?
- Jjj jestem Lily - wypowiedziałam, jąkając się przy tym jak dziecko.
Byłam w błędzie, że złapał mnie przystojniak, bo żeby określić Harrego jako "przystojniak" to zdecydowanie za mało.
-Mogę na chwilę Twój telefon?
-Jasne-odparłam bez namysłu i sięgnęłam po niego, do kieszeni.
Harry wziął go i szybkim ruchem /zapewne/ wysłał do siebie smsa , ponieważ po całej powierzchni pojazdu rozległ się głośny, a zarazem krótki dźwięk powiadomienia. Oddał mi telefon, po czym się ze mną pożegnał i wysiadł  z autobusu.
Przez dalszą drogę myślałam tylko o nim. O wysokim szatynie o pięknych lokach i zielonych oczach, jakby nie z tej ziemi. Ewidentnie spodobał mi się.
***
Ledwo weszłam do domu, gdy usłyszałam dźwięk wydobywający się z mojej kieszeni.
Sięgnęłam po telefon i odtworzyłam wiadomość.

(Następnym razem postaram się wstawić normalne screeny wiadomości)

                                                              Nieznany
                                       Pójdziemy jutro do KFC? Przyjadę po Ciebie o 17:OO
                                                                                                      Harry x

Moje zadowolenie po otworzeniu wiadomości nie trwało długo, ponieważ szybko zdałam sobie sprawę, ze Harry nie wie gdzie mieszkam i pewnie zrobił sobie jakiś głupi żart. Lecz były to myśli jak dziwne zaklęcie, ponieważ w tej samej chwili dostałam kolejnego smsa.

                                                               Harry
                                     Spokojnie, wiem gdzie mieszkasz. Wyjrzyj za okno.

I wtedy zobaczyłam Harrego przy jego czarnym BMV. Mrugnął do mnie, po czym wsiadł do samochodu i odjechał...
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
Więc koniec rozdziału 2. :)
Miałam ogromne problemy z klawiatura, ale przeżyłam. (Stąd ten brak polskich liter, w niektórych słowach, litera "y" zamiast "z" i inne dziwaczne błędy, których nie wychwyciłam dziś rano) Liczę na wasza krytykę.  I mam nadzieje że się podoba.
Postaram się by następny rozdział był dłuższy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz