sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 3.

Zbliżała się siedemnasta, a ja nadal nie miałam pojęcia, w co się ubrać. Wykluczyłam już wszelkie sukienki i krótkie spodenki, było zdecydowanie za zimno. Niestety ta czynność w niczym mi nie pomogła. Po jakimś czasie wreszcie zadecydowałam, że lekko błyszczące, czarne legginsy, matowa bluzka i skurzana kurtka, będą idealnym wyborem. Szybkim ruchem założyłam wybraną odzież, moje blond włosy zaplotłam w warkocz i nie zostało mi nic innego jak czekać.
***
Harry przyjechał po mnie lekko spóźniony, ale nie miałam mu tego za złe, ważne, że w ogóle się zjawił. Gdy stanął w moich drzwiach, oniemiałam z wrażenia. Jego loki były ułożone, co chyba graniczyło z cudem. Na białym podkoszulku miał rozpiętą koszulę w kratkę, a jego nogi zakrywały czarne rurki. Wyglądał jak anioł.
- Cześć śliczna- przywitał mnie Harry.
- Umm hej
- Gotowa?
- Już od godziny!
- Przepraszam, musiałem coś załatwić. Nie gniewaj się - powiedział spuszczając głowę w dół.
- Harry, spójrz na mnie.
Nie posłuchał, więc złapałam za jego podbródek, unosząc go lekko w górę.
- Nie gniewam się.
Uśmiechnęłam się lekko do anioła stojącego przede mną, a ten odwzajemnił uśmiech.
- Chodź już, bo zaraz zamkną nam KFC. - powiedział na co zareagowałam śmiechem.
Na moim podjeździe stało jego błyszczące auto. Chłopak otworzył mi drzwi i zaczekał aż znajdę się w środku, dopiero potem wgramolił się na miejsce kierowcy.
Jego auto było bardzo podobne do auta Paul'a. Poczułam jak łzy próbują wydostać się z moich zaciśniętych powiek, dlatego je otarłam, zanim zdołały się wydostać na policzki. Nie chciałam by Harry je zauważył.
***
- Lily?
- Tak?
- Coś się stało?
- Nie. - skłamałam - Czemu pytasz?
- Tak intesywnie nad czymś myślałaś, że nawet nie zauważyłaś, że cały czas o coś pytam.
- Przepraszam, zamysliłam się - odparłam zawstydzona.
Zatrzymaliśmy się przy KFC i po raz kolejny usłyszałam anielski głos Harrego.
- Jesteśmy na miejscu śliczna.
***
Gdy doszliśmy do drzwi, zrezygnowani zauważyliśmy tabliczkę, na której był napis
            W dniu 26.11.14
                ZAMKNIĘTE
             Przepraszamy
- Cholera, akurat dzisiaj.
- Spokojnie Harry, możemy iść przecież gdzie indziej.
Po tych słowach, oczy chłopaka zrobiły się ciemniejsze niż zwykle, co mnie lekko przeraziło.
- Wiem gdzie Cię zabiorę, chodź.
- Hm, a gdzie?
- Zobaczysz - powiedział uśmiechając się podle.
Zaczęłam chichotać, po czym wykrztusiłam z siebie 'przerażasz mnie'.
Harrego to najwidoczniej też rozbawiło, ponieważ jego dołeczki zrobiły się głębsze niż zwykle. Wyglądał uroczo.
Następnie złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę swojego auta.
***
- Jesteśmy na miejscu Lily
- Harry, gdzie jesteśmy? - spytałam lekko przerażona.
- Widzisz ten beżowy bliźniak?
- Tak
- Te drzwi po prawej, to wejście do mojego domu.
Na chwilę stanęło mi serce, a przynajmniej takie miałam odczucie. Ta informacja wywołała u mnie lekkie przerażenie, ale nie sprzeciwiłam się, by go odwiedzić.
Gdy weszliśmy do jego domu, byłam trochę zszokowana, ponieważ był schludny i wysprzątany, czego mężczyzni chyba nie cenią.
- Mogę zobaczyć pokoje?
- Jasne, rozgość się.
Obeszłam cały dom Harrego i jedynym słowem, który opisywał by jego dom byłoby "cudowny". Choć można też zastosować słowo "labirynt", ponieważ później nigdzie nie mogłam znaleźć Styles'a. Zastałam go w kuchni, kończącego zmywać naczynia.
- Masz przepiękny dom- zaczęłam niepewnie.
- Nie zawsze taki jest, wiesz?
- Nie bardzo rozumiem...
Usłyszałam ciche westchnięcie, wydobywające się z ust Harrego, a następnie poczułam jak przypiera moje ciało do blatu kuchennego.
Jego ręce powędrowały na moją talię, a jego usta zbliżyły się do mojego ucha. Zaczął szeptać:
- Chodzi o to, że tylko dziś jest piękny.
Zsunął swoje ręce niżej, zatrzymując je na moich biodrach.
- Ponieważ dziś jest w nim najpiękniejsza osoba, czyli ty.
Po tych słowach zaczął składać ciepłe pocałunki na mojej twarzy, natomiast ja położyłam swoje ręce na jego plecach i splotłam je za jego szyją, by nie stracić równowagi.
Harry skończywszy swą czynność popatrzył na moje ust. Wahał się, dlatego to ja zrobiłam tak zwany "pierwszy krok".
Pocałowałam go.
- Zostaniesz na noc? - wymamrotał, gdy nasze usta oderwały się od siebie.
Po sekundzie wahania, skinęłam lekko głową oznaczając tym zgodę.
.
.
.
.
.
Oto koniec rozdziału 3.
Mam nadzieję, że wam się podobał, ponieważ włożyłam w niego wiele wysiłku. Jak zwykle proszę o szczerą krytykę :)
Przepraszam jeśli pojawiły się jakiekolwiek błędy, ale nie byłam wstanie wszystkich ogarnąć, ze względu, że pisałam go na telefonie, nie laptopie, jak to zawsze robiłam.
Mam jeszcze pytanie. Czy wolelibyście żeby rozdziały były krótkie, czy może dłuższe?
To chyba na tyle, dziękuję, że poświęciliście cenny czas, by przeczytać moje wypociny. :)

1 komentarz:

  1. Super się zaczyna, haha, tak szybko się akcja dzieje :D możesz pisać dłuższe i jak dodasz nowy to pisz na tt albo sms :) @PandaRulezzz

    OdpowiedzUsuń